Bryczesy HKM – budżetowo i dobrze?

Ten post poświęcony będzie bryczesom o baardzo dobrym stosunku jakości do ceny. Te spodnie się u mnie po prostu sprawdziły i myślę, że warto o tym tutaj wspomnieć 🙂
Poniżej znajduje się opis trzech par bryczesów kupionych przeze mnie w ciągu kilku ostatnich lat. Myślę, że to już dobra podstawa do wystawienia pewnych wniosków. Miłego czytania!

Tutaj uwaga: zdjęcia wykonywałam przy ciepłym świetle, co trochę wpływa na kolor prezentowanych spodni

Para 1 : Bryczesy na zawody Lauria Garelli
Swoje bryczesy konkursowe mam od 2013 roku (za około 300 zł), kupiłam wtedy dwie pary takich samych bryczesów, z silikonowym lejem kolanowym (to były początki lejów silikonowych, więc nie oczekiwałam od nich zbyt wiele). Są to białe bryczesy, z prostym wzornictwem, stanem trochę podwyższonym i szluflami z tyłu ułożonymi w „X”… W sumie to już chętnie wymieniłabym je na nowe, bo już mają tyle lat… Ale skubane, tak się trzymają, że nie mam za co zakończyć ich kariery 😂
Jedyne, co mogę im zarzucić, to lekko zmechacony materiał na styku z siodłem, no ale żadnych dziur, przebarwień, wystających nitek, a silikonowy lej jest tam, gdzie był. No i co ważne – biały pozostał biały (widać to na zdjęciu z zawodów)!

Para 2 : Bryczesy treningowe Cavallino Marino
Kolejne podejście do bryczesów HKM zrobiłam całkiem niedawno i są to bryczesy z kolekcji Cavallino Marino (cena około 500 zł, ale była super galloperowa promka i kupiłam je za niecałe 300) . Nie wybierałam specjalnie tej marki „do testów”, ale kupiłam je, bo mi się po prostu spodobały (no i zmieściłam się w rozmiar mniejszy niż zwykle, więc jak ich nie pokochać od razu?). Są to bez wątpienia najwygodniejsze bryczesy, w jakich jeździłam. Materiał jest bardzo elastyczny, dość cienki (ta kolekcja wyszła latem), lej jest w kształcie poziomych pasków na kolanach. Zdobienia są bardzo świecące (kryształki Swarovskiego), ale nie przesadzone. Po kilku miesiącach intensywnego użytkowania bryczesy wyglądają nadal jak nowe.

Para 3: Bryczesy treningowe HKM

Bryczesy te mają pełny silikonowy lej i niski stan. Są wykonane z grubszego materiału przypominającego denim, przez co są sztywniejsze od poprzednich i mniej rozciągliwe od poprzednich. Trzeba tutaj zaznaczyć, że są one z tańszej linii HKMu (około 200 zł). Jeśli chodzi o ich wytrzymałość, to przez parę miesięcy użytkowania nie zauważyłam niczego niepokojącego 😉 kupiłam je ze względu na ciekawy, taki trochę militarny design i właśnie niską cenę 😉 Jeśli ktoś lubi pełen silikonowy lej, który mocno trzyma w siodle – to jest to, bo ma się w nich poczucie lekkiego przyklejenia.

Podsumowując, bardzo polecam bryczesy firmy HKM. Ta marka ma spodnie z równych półek cenowych i wzorów, więc można znaleźć to, czego się szuka. Te, na które ja trafiłam są bardzo porządnie wykonane. Wiem, jak ciężko jest znaleźć podobające się spodnie do jazdy, które nie kosztują fortuny 🙂 Więc uważam to za dobry way to go.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *